Gorzka potrawa wigilijna
– czyli jak przełknąć „kompot” z niechcianych pytań.

„Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta” jak głosi tekst popularnej reklamy. Niestety, dla wielu z nas nie jest to wesoła zapowiedź, a raczej źródło stresu. Spotkania przy stole z bliższą i dalszą rodziną to nie tylko pretekst do wymiany prezentów, ale też pytań, które nie dla każdego będą miłe.

wektory_2-27.png

Tak jak tradycją świąteczną stało się ubieranie choinki, tak również tradycją stało się pytanie o dzieci par, które ich jeszcze nie posiadają. I tu zaczyna się problem – część z osób świadomie rezygnuje z rodzicielstwa lub odwleka je w czasie, ale część jest właśnie w trakcie starania się o dziecko. Zarówno w sposób naturalny, jaki wspomagany medycznie. Wiąże się to często z dużym stresem i nie mniejszą frustracją. Wiele par pragnieniu dziecka podporządkowało sobie całe życie.

Jak więc radzić sobie w ogniu pytań? Jak przejść przez niego nietkniętym? I z drugiej strony – jak pytać bliskich, by nie urazić? Jak okazać wsparcie, nie będąc nachalnym?

Przede wszystkim warto podkreślić, że nie ma jednej uniwersalnej ścieżki radzenia sobie z tą sytuacją. Mało pocieszające? Tylko pozornie. Tak naprawdę w zależności od tego, kto pyta, możemy wypracować sobie stosowną strategię

Jeśli pyta rodzic, warto postawić na szczerość. Z komentarzy osób zmagających się z niepłodnością lub bezpłodnością wynika, że wiele niezręcznych pytań ucina się po usłyszeniu jasnego przekazu, co dzieje się z parą. Na niniejszej stronie znajdziecie słowniczek pojęć związanych z płodnością, który w prosty sposób tłumaczy zawiłe zagadnienia. Może warto spróbować prostymi słowami opisać swój przypadek medyczny, procedury, przeszkody, jakie napotykacie. Jest to dobry sposób na nawiązanie dialogu i znalezienie wspólnego języka. Pod warunkiem oczywiście, że druga strona również podejmie wysiłek zrozumienia i okazania empatii. Jeśli nie chcemy się nikomu tłumaczyć, to również nasze prawo. Warto zaznaczyć swoje granice stanowczo, ale grzecznie. Jeśli jednak, mimo naszej asertywności, druga strona drąży, można porzucić grzeczność i uciec się w ironię albo twardy przekaz

family_christmas.png

Warto zaznaczyć swoje granice stanowczo, ale grzecznie.

Pamiętajmy, że to nasze ciało i nasza sprawa – mimo obiegowej opinii płodność i kwestia posiadania dzieci nie jest dobrem wspólnym, bo ostatecznie rodzice zostają sami ze swoimi decyzjami. W skrajnych przypadkach, można poszukać na forach tematycznych ripost, które w zabawny sposób ucinają „te tematy” i nauczyć się ich na pamięć, aż otoczenie „załapie”, że nie życzycie sobie rozmowy o dzieciach.

Z drugiej strony, jeśli jesteśmy stroną pytającą, warto wyrzucić ze scenariusza wszelkie truizmy w stylu: „wyluzujcie”, „napijcie się wina”, „wyjedźcie”. Uwierzcie, para, którą częstujecie tymi radami, zapewne skorzystała z nich w pierwszej kolejności. Po drugie, darujcie sobie życzenia powiększenia rodziny, nie wrażajcie nachalnie chęci zostania dziadkami i nie bawcie się w porównania z innymi. Czasami milczenie jest złotem, a zawsze jest taktem. Nie wiecie, jaką wojnę stacza właśnie para– pozwólcie jej odetchnąć od tego tematu przynajmniej od święta. A jeśli wiecie już, że nie może mieć dzieci w sposób naturalny – nie kwitujcie tego tekstami: „nie każdemu pisane”, „cieszcie się, że zdrowi jesteście”, albo – „za to jesteście cudownym wujostwem”. To nie pomaga poradzić sobie z problemem, a tylko pogłębia złość czy niskie poczucie własnej wartości. Zamiast tego okażcie życzliwość, pytajcie o inne rzeczy, dajcie do zrozumienia, że dla was są nie tylko przyszłymi-niedoszłymi rodzicami, ale jednostkami, które mają oprócz tego jakieś zainteresowania i inne cele. A kiedy zdecydują się mówić – pozwólcie im mówić. Tylko tyle i aż tyle.

Życzymy Wesołych, pełnych zrozumienia Świąt.